Niesamowite miejsce, w którym nie tylko przenosimy się w czasie – ale dajemy sobie ogromny zastrzyk pięknych wrażeń!
Dziś na tapetę wrzucamy Skansen, na który w te wakacje trafiliśmy zupełnie przypadkiem…?
Odwiedziliśmy Park Dinozaurów w Kołacinku i zawiedzeni, że taki mały i tak szybko go przeszliśmy, ruszyliśmy przed siebie…
Kierunek obrał się sam! Łowicz! Po drodze znaki na Skansen 🙂 Szybka decyzja – wjeżdżamy!

Na terenie Skansenu, możemy podziwiać ponad 40 obiektów. Wszystkie ustawione są na wzór dwóch dawnych układów wsi łowieckiej.
1. Stara Wieś
2. Nowa Wieś

Niebieskie chałupki*, w sąsiedztwie fantastycznej zieleni brzózek i kolorowych kwiatów tworzą genialne obrazki. A w środku… wielobarwna historia łowickich cudnych wytworów! Eksponaty zebrane w Skansenie można podglądać, jednak nie ma możliwości wejścia do większości izb. Niemniej jednak, wielobarwne zbiory wprowadzają w zachwyt i sprawiają, że uśmiech sam się maluje na buziaku 😉

Dzieciaki z wielkim zainteresowaniem zaglądały do każdej kolejnej chałupki… Bo w każdej kryło się coś ciekawego! W jednej udało się zastać Panią, która prowadziła warsztaty z wycinanki łowickiej. Skorzystałyśmy bez zastanowienia! Klejąc w skupieniu wycinane przez specjalistkę fragmenty wyklejanki, mogłyśmy poczuć i zobaczyć jaka to trudna i precyzyjna ręczna praca!

W kolejnej mieściła się dawna szkoła. Tutaj zasiedliśmy w klasie, w dawnych ławeczkach i załapaliśmy się na naukę pisania… prawdziwym piórem i atramentem! Plamy na paluchach to nic w porównaniu z frajdą jaka towarzyszyła w zdobywaniu tej zupełnie nowej dla nas umiejętności 🙂

Mieliśmy również możliwość własnoręcznie robić ciasteczka ( w specjalnie przygotowanym namiociku czekały na nas gotowe wyrobione ciasta, marmolada, mak i foremki ! ), które genialna Pani wypiekała nam w piecu chlebowym -opowiadając przy okazji różne ciekawostki związane ze Skansenem. Warto było zatrzymać się na chwilę i posłuchać historii, których w przewodniku nie ma co szukać 😉

Zapach wyjętych  prosto z pieca był tak obłędny, że wszyscy podrzucaliśmy ciasteczkami – aby tylko szybciej stygły i dały się skosztować! 🙂

Na terenie Skansenu , można podziwiać zespół sakralny złożony z drewnianej, jednonawowej świątyni oraz dzwonnicy – Kościół pod wezwaniem św. Marcina. (z oryginalnym wystrojem wnętrza!) oraz budynek plebanii. Drewniane budyneczki, idealnie wkomponowane w krajobraz – dookoła pola, łąki i drzewa. Klimat tworzy sama natura!

W czasie spaceru po Skansenie można zlokalizować kilka dogodnych miejsc na odpoczynek. Ławeczki są wspaniale umiejscowione, pozwalają nacieszyć oko przesłodkimi widokami niebieskich chałupek.

Na terenie znajduje się też knajpka, gdzie można się posilić czy ugasić pragnienie – jeśli sami nie przygotujemy wypraweczki 😉

 

Kto tak jak my uwielbia folklorystyczne klimaty musi Maurzyce wpisać na swoją listę miejsc obowiązkowych do odwiedzenia!

P.S.

W drodze powrotnej pamiętajcie skorzystać: bardzo blisko Skansenu na rzece Słudwi- znajduje się pierwszy na świecie spawany most drogowy.

Warto tam zajrzeć! Warto 🙂

 

 

Nasza Rada: Wyłapcie w internecie moment, kiedy w Skansenie odbywać się będzie jakaś impreza.
My trafiliśmy na Dzień Dziecka ( organizowany z opóźnieniem ) , dzięki temu czekało na nas mnóstwo dodatkowych atrakcji.

*niebieskie chałupki a wiecie dlaczego niebieskie? Prozaiczny powód! Niebieski kolor odstraszał… robactwo 🙂

Udostępnij: