Trasa choć dość długa, nie sprawia zbyt wielu technicznych trudności, a na końcu…zobaczcie sami!
Przed nami wędrówka bardzo spokojną dolinką, w której nawet w sezonie nie zaskoczy nas tłum turystów, odpoczynek na przecudnej polanie pod klimatycznymi szałasami, a na koniec wejście na poważny level! Zdobywamy szczyt! Nie byle jaki… wysokość dostępna już dla dzieci – 1328 m n.p.m.

Dzisiaj całą drogę pokonujemy kierując się szlakiem koloru ZIELONEGO.

Już na samym starcie wyprawy, spotka Was ciekawostka z którą warto zapoznać dzieci:
u wlotu doliny po prawej stronie znajduje się „Ośrodek czynnej ochrony płazów i gadów”- miejsce, w którym  Szoguny zawsze z ogromną ciekawością poszukują wylegujących się na słoneczku jaszczurek i nie tylko ( zdradzę Wam w sekrecie, że byliśmy tam juz kilkadziesiąt razy i nigdy jeszcze nie udało się wypatrzeć mieszkańca ośrodka, ale frajda z szukania jak była tak jest zawsze! No i oczywiście za każdym razem ogromne emocje 😉 )

Im dalej będziemy wędrować tym ciekawiej… i bardzo zaskakująco, a jak bardzo przekonajcie się za chwilę!
Klasycznie pierwszą część wędrówki będzie nam umilała muzyka, którą obdarowała nas sama matka natura … szum Olczyskiego Potoku. Ku naszej radości potok nie tylko pięknie brzmi, ale i cudnie wygląda!
( kolejny sekret wyjawię: Kamyczkowa Mama ma ogromną słabość do tatrzańskich potoczków, to taka trochę bezgraniczna miłość 😉 ) .

Całą wędrówkę umilają nam totalnie zmienne widoki! Dlatego nie ma czasu na znudzenie.
Warto wspomnieć, że w 1994 roku w Dolinie Olczyskiej miał miejsce tragiczny wypadek śmigłowca ratunkowego TOPR, w którym zginęły niestety 4 osoby. Dwóch pilotów i dwóch ratowników.
CZEŚĆ ICH PAMIĘCI!

Po przejściu pierwszego etapu, docieramy na Olczyską Polanę- gdzie ustawiono kilka ław ze stołami.
Idealne miejsce na odpoczynek i zajadanie ulubionych przekąsek!
( tak, tak ULUBIONYCH! Zwłaszcza dzieci- daje to ogrom mocy do dalszej drogi ) 🙂
Dla małych odkrywców taka ciekawostka: polecamy  spacerek w górę z Polany Olczyskiej, dosłownie kawałeczek ŻÓŁTYM szlakiem ( powrót tak samo ) do największego tatrzańskiego wywierzyska- Olczyskiego, które daje początek Potoku Olczyskiemu.

a my ruszamy dalej!
ZIELONY szlak z Polany Olczyskiej pamiętajcie!

W drodze na Polanę pod Kopieńcem czekają nas dwa dość spore podejścia. (w tym jedno trudne, które wiedzie przez las po kamieniach pod górkę…)
Warto jednak troszkę pomęczyć nóżki! Dzieciaki w lesie zajmujemy historiami o magicznych górskich stworzonkach. Niekończące się przygody Skrzatów Górskich, Wodników Szuwarków czy Smoków Tatrzańskich są wspaniałym czasoumilaczem jak i motywatorem do obserwacji przyrody, która nas otacza!

Po dość męczącym marszu naszym oczom ukazuję się rozległa POLANA pod Wielkim Kopieńcem. Tu kończymy drugi etap naszej dzisiejszej wędrówki.

Pod szałasami znajdziemy idealne miejsce na kocyk i polegiwanie… ile tylko Wam się zapragnie! nam zawsze mało i mało… zaraz sami zobaczycie dlaczego…

Leżeć z takim widokiem można przecież w nieskończoność! Przepiękne Tatry Wysokie już nam prezentują swoje niebywałe szczyty ! Jeszcze te wszystkie szałasy! Dają niesamowity urok i klimat.

Odpoczynek był, a więc zaczynamy etap trzeci, najbardziej emocjonujący- choć wcale nie trudny!
Wchodzimy na SZCZYT! Wielkie wydarzenie dla najmłodszych wędrowców! Iście poważna sprawa! Nie zapomnijcie co chwilkę… odwracać się za siebie! widoki zmieniają się tak szybko, że ciężko nadążyć 😉 Na krańcu Polany odbijamy w lewo! To początek drogi do miejsca, w którym Tatry jak na dłoni.

Po pierwszym podejściu – patrzymy w prawo! a tam powalający widok na ZAKOPANE. Taki wydaje się maluśki ten miejski świat widziany z góry.
My zabraliśmy ze sobą kask, który nie był niezbędny- ale zapewnił bezpieczeństwo i chronił zdrówo jak również w przypadku naszej czteroletniej panny zadziałał cuda motywacyjne! W końcu Panna zdobywa samodzielnie swój pierwszy poważny SZCZYT!

Kopieniec Wielki 1328 m n.p.m.

Na samej górze wyłaniają się w pełnej krasie, dosłownie na wyciągnięcie ręki Tatry Wysokie!
Siedzieć , podziwiać , zachwycać się!
Przy dobrej pogodzie widoczność powala na kolana. Nie tylko Rodziców! Szoguny zaniemówiły, a to w ich przypadku nieczęsto się zdarza 😉
Uważajcie jednak na zejście z Kopieńca, bo jest bardzo strome. Starszaki za rączkę, maluszki najlepiej w nosidła.

Powroty, nawet z tak wyjątkowych miejsc i po wspaniałych przygodach, bywają chwilami trudne, zmęczenie czasem daje o sobie znak- ale od czego jest mleczko w tubce, żelki, czy pudrowe cukierasy?! Jak nic innego na świecie- dodają magicznej mocy zmęczonym nóżkom 😉 Sami spróbujcie!
To działa CUDA!

 

Udostępnij: